10.09.2020

Ptysie z malinową chmurką

 Witajcie kochani
Pierwszy wrześniowy post będzie przyjemnie słodki, odrobinę  kwaskowy i mega kremowy... Ptysie "chodziły" za mną  już od dłuższego czasu. Odkąd maliny zaczęły dojrzewać,  ja na krzaczkach zamiast owoców widziałam te puszyste pyszności...  W końcu uległam swoim zachciankom i upiekłam całą stertę złocistych, rozpływających się w ustach malinowych ptyśków. 


Mój przepis jest dość stary, sprawdzony i troszkę przeze mnie zmodyfikowany.  Zapraszam 🤗

Składniki na ciasto
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • 70 g masła
  • 3 duże jaja lub 4 średnie
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Składniki na krem
  • 300 - 400 g malin
  • 500 ml śmietanki 30 lub 36%
  • 2 do 4 łyżek serka mascarpone ( w oryginalnym przepisie są 2 op. śmietan - fiksu)
  • 2 łyżki cukru lub ksylitolu
  • 1 opakowanie cukru waniliowego lub wanilinowego
  • 2 łyżki cukru pudru         

 

Przygotowanie ciasta
Zagotować wodę (150 ml - trochę więcej niż połowę szklanki) z masłem i szczyptą soli. Mieszając wsypywać do wrzątku mąkę. Zmniejszyć ogień i mieszać do momentu, aż ciasto stanie się lśniące, gładkie, bez grudek i zacznie odchodzić od ścianek garnka. Odstawić na chwilę, by trochę wystygło. Następnie dodać kolejno jajka, proszek do pieczenia i mieszać do połączenia składników ( można użyć miksera) Przy pomocy rękawa cukierniczego lub łyżki formować ptysie i piec w temp. 200° przez ok. 20 minut. 


Przygotowanie kremu
Połowę malin (150 - 200g) zmiksować z cukrem i przetrzeć przez sitko. Śmietanę ubić z cukrem waniliowym i cukrem pudrem, następnie dodać serek mascarpone. Jeśli używamy śmietanki tortowej, czyli 36% serka dodajemy mniej, by masa nie była zbyt ciężka, jeśli mamy zwykłą kremówkę możemy dodać więcej mascarpone. Na koniec wlewamy sos malinowy i mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Nadziewamy ptysiowe miseczki, dokładając po kilka świeżych malin. Z tej ilości składników wychodzi dość dużo nadzienia. Można zrobić bardzo wysokie ciacha, albo tak, jak ja - upiec ptysie z podwójnej porcji składników.  Do środka dajemy wtedy mniejszą porcję bitej śmietany. Ciastka są niższe, ale za to jest ich duuuużo, cała ptysiowa armia.... Choć u mnie, ile by ich nie było zawsze znikają w tempie błyskawicznym. 



Ptysie upiekłam w dwóch rozmiarach, standardowym i mini. Te malutkie uwielbiam, choć wykonanie ich jest bardziej czasochłonne.  Ale taki ptyś na jeden kęs wydaje się być mniejszym grzeszkiem 😬





Pozdrawiam cieplutko
         Ania                                                                                                    

9 komentarzy:

  1. Mniam, u mnie na pewno nie zdążyłyby być w takiej ilości sfotografowane. Hihi, znikły by jak sen.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, na fotografii to tylko niewielka część tego, co upiekłam, robiłam z podwójnej porcji ciasta :))) Pierwsza blacha znika jeszcze ciepła, część ptysiów "ulatnia się" bez nadzienia... u mnie wszyscy je lubią i na słodko i wytrawnie. Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Nie dziwię, oglądając zdjęcia już ślinka cieknie. A już zapach w domu musi być obłędny!

      Usuń
  2. Ojej, jak pięknie wyszły, zwłaszcza z tym kremem! Chodzą za mną ostatnio ptysie, przepis biorę, na pewno wypróbuję :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptysie z malinowym kremem to moja ulubiona ich wersja na słodko:) Przepis polecam, pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  3. Draga Ania,
    Sunt sigura ca... delicioase este putin spus!
    Imbratisari,
    Mia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Mia
      Trzeba czasem osłodzić sobie życie:)))
      Pozdrawiam i życzę pięknego weekendu:)

      Usuń
  4. Wyglądają przepysznie:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Reniu, ptysie to moje smaki dzieciństwa, oczywiście tamte były prostym słodkim ulepkiem bez dodatków, ale sentyment gdzieś jednak pozostał. Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń