12.10.2018

Makaron z leśnymi grzybami

Witam serdecznie
W moim ostatnim poście jesień krążyła wokół domu, dziś wchodzi do kuchni, wkrótce pewnie rozgości się w salonie, a pózniej na dobre rozpanoszy po całym domu :) Cóż, taka kolej rzeczy ;) 
Ale wróćmy do kuchni...sezon na świeże, leśne grzyby wciąż trwa, więc korzystając z niego chcę zachęcić Was do wypróbowania fajnego i banalnie prostego przepisu na jesienne danie, czyli...

 Tagliatelle z leśnymi grzybami



Składniki na 3 porcje
- 300 g makaronu typu wstążki (polecam Pappardelle Barilli -  jest idealny do tego dania)
- 200 do 300 g grzybów leśnych (mogą być mieszane, ja użyłam moich ulubionych podgrzybków)
- 50 g masła
- cebula średniej wielkości
- pęczek natki pietruszki
- ser pecorino
- pieprz biały, sól

Wstawiamy wodę na makaron. W międzyczasie grzyby dokładnie myjemy, odsączamy na papierowym ręczniku i kroimy w plastry. Cebulkę i natkę drobno siekamy. Na dużej patelni lub w rondlu rozgrzewamy masło, wrzucamy cebulkę, chwilkę smażymy i dorzucamy grzyby, razem smażymy jeszcze ok. 3 do 4 minut. Następnie zmniejszamy ogień, doprawiamy do smaku solą i pieprzem, jeśli sos za bardzo odparował dolewamy troszkę wody spod makaronu. Dorzucamy ugotowany i odcedzony makaron, delikatnie mieszamy,  na talerzach już dodajemy starkowany ser i posypujemy zieloną nacią. Danie proste, szybkie i smaczne...Takie lubię najbardziej :)







Stragany na Starym Kleparzu jeszcze pełne grzybów 



Pozdrawiam i życzę pięknego weekendu
              Ania

06.10.2018

Dynie z betonu, czyli zaczątek jesieni...

Witam serdecznie
W tym roku wyjątkowo ciężko rozstać mi się z latem...Nawet moje dekoracje, niby już jesienne, bo są tam wrzosy, dynie, mech, szyszki...ale dzięki kolorom są jeszcze jakby trochę letnie. Połączenie bieli i turkusu zawsze kojarzy mi się z morzem, słońcem, wakacjami.
No cóż kalendarza nie oszukam,  jest już październik, mogę jedynie zaśpiewać  "żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą, czekamy wszyscy tu, pamiętaj, aby wrócić znów..." 



Widzicie ten duży, pordzewiały klucz? Chyba podświadomie umieściłam go w kompozycji, dając sobie tym do zrozumienia, że już czas otworzyć drzwi do jesieni i wziąć z niej to, co najlepsze, a to co gorsze schować pod ciepły koc i przepić aromatyczną herbatką.








Dynie użyte w dekoracji zrobiłam z betonu. Polecam, to świetna zabawa, a  efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. U mnie na pewno na czterech sztukach się nie skończy, tym bardziej, że betonu zostało dość sporo.  Jeśli chodzi o wykonanie, to na You Tube jest wiele filmików instruktażowych.  Od siebie dodam tylko, że do zrobienia dyniek lepiej użyć grubszych rajstop bądź podkolanówek (40 lub 60 den) po wyschnięciu betonu łatwiej je oderwać, cienkie przywierają.  I jeszcze jedna uwaga. Robiąc dynie używajcie rękawiczek, ja przy obróbce końcowej niestety zdjęłam dosłownie na chwilę i moje ręce bardzo na tym ucierpiały. Nawet mój i phone nie czytał linii papilarnych kciuka :))) Dopiero po dwóch dniach intensywnego nawilżania i pielęgnacji udało mi się doprowadzić dłonie do stanu sprzed zabawy z betonem :)





Pozdrawiam cieplutko
            Ania

30.09.2018

Powroty...

Witam radośnie po dłuższej przerwie...Choć od kilku dni króluje już jesień, ja wracam na bloga w jeszcze letnim, nadmorskim klimacie :) Wrzucam parę zdjęć z krótkiego pobytu w Jastrzębiej Górze.  Tam odpoczywałam po obfitym winobraniu i ładowałam akumulatorki na resztkę roku.  Morze...magnes dla wrażliwych dusz...tak, tak to prawda...polecam, szczególnie po sezonie 😉











Pozdrawiam i do następnego posta, zapewne o zabarwieniu jesiennym 
        Ania