Witajcie kochani❤
Jesień w pełni... słonko, kiedy się pojawia - jeszcze przyjemnie grzeje, ale ranki potrafią być już mgliste i przenikliwie zimne. Cóż, takie "uroki" tej pory. Ja jednak lubię jesień i biorę ją z całym dobrodziejstwem inwentarza. Żal tylko lekkości ubrań... a niestety już wkrótce przybędzie nam materii wokół ciała. Odwlekam ten moment w czasie, jak długo się da. W tym roku, mniej więcej do połowy października korzystałam jeszcze z elementów letniej garderoby. I jak tylko pogoda dopisywała "wskakiwałam" w którąś ze swoich zwiewnych spódnic. Bardzo się z nimi polubiłam tego lata. A zaczęło się od kupna (w Kappahl) tej bawełnianej w biało - niebieskie paseczki. To zdecydowanie faworytka minionego sezonu. Lekko sztywna bawełna pięknie trzymała formę trapezu, a jednocześnie zapewniała przewiewność. Tak bardzo komfortowo poczułam się w tej spódnicy, że zapragnęłam zasilić moją skromną wówczas kolekcję tego typu odzieży.
I tak - na wyprzedaży w Tatuum dokupiłam jeszcze dwie sztuki o podobnym rozkloszowanym kroju, choć w zupełnie innym stylu. Ta w kolorze gorzkiej czekolady uszyta jest z mieszanki lnu i wiskozy. Poza dobrym składem ma też wygodny, luźny fason i ozdobny detal w postaci ukośnie naszytych kieszeni.
Fioletowa natomiast uszyta jest z lyocellu ( niestety z niewielkim kilkunastoprocentowym dodatkiem syntetyku) Wierzchni materiał spódnicy jest lekko prześwitujący, ale cienka bawełniana podszewka zapewnia komfort noszenia. Spódnica pięknie się układa, ma delikatny połysk, dzięki czemu sprawdzi się też w bardziej eleganckich stylizacjach.
Biała spódnica to letni klasyk, ponadczasowy element szafy. Swoją kupiłam chyba ze trzy lata temu w Pepco:) Skuszona tkaniną - 100% len i niską jej ceną (30-40 zł?) uznałam zakup za świetną okazję. Mój entuzjazm nie trwał jednak długo. W domu spódnica wydała mi się zbyt zgrzebna i bieliźniana. Dopiero tego lata ją reaktywowałam, więc swoje w szafie przeleżała... i o dziwo nie pożółkła. A często nieużywane białe tkaniny, zwłaszcza te z naturalnych włókien ulegają zażółceniu. Spódnica wróciła do łask i wygląda, jak nowa... czyli jednak była to zakupowa okazja:) Głównym atutem wszystkich tych spódnic jest krój A-line, daje on nieograniczone wręcz możliwości stylizacji. Tak uszyty dół połączyć można praktycznie z każdą górą - topem, t-shirtem, kamizelką, koszulą, sweterkiem... pełna dowolność:)
Stylizacje ze zdjęć są już tylko przyjemnym wspomnieniem ciepłych dni. Przed nami listopad, a on lubi rządzić się swoim wyjątkowo kapryśnym usposobieniem... Ale póki liście całkiem jeszcze nie opadły cieszmy się złotem jesieni...
Pozdrawiam cieplutko
Ania
