12.04.2026

Świąteczne echa

 Witajcie kochani♥︎
Mam nadzieję, że święta minęły Wam spokojnie i przyjemnie. Moje tegoroczne były zupełnie inne,  niż te w zeszłym roku. Wszystkiego było mniej - mniej przygotowań, mniej dekoracji, mniej jedzenia i przede wszystkim mniej nas... Rok temu na Wielkanoc miałam mamę u siebie, a teraz nie miałam nawet syna. Dzieci poleciały do Japonii podziwiać sakurę. Rano w niedzielę wraz z małżonkiem odwieźliśmy je na lotnisko, więc do śniadania wielkanocnego zasiedliśmy dopiero po 13 tej:) Na naszym świątecznym stole przepychu nie było, ale...  tradycja zobowiązuje (hehe) więc oprócz święconki był też żurek z jajkiem, sałatka wielowarzywna, biała, drobiowa kiełbaska - własnego wyrobu oczywiście, pieczona pierś z indyka oraz wykwintny serniczek. Nie ma dla mnie większej hipokryzji, niż wielkosobotnie święcenie pokarmów i poświąteczne ich wyrzucanie. Dlatego też,  jedzenia przygotowałam takie ilości i takiego typu, by bez przejadania się odczuć, że to święta. Zresztą, co by na tym stole nie było, moje myśli i tak szybowały wysoko, wysoko... najpierw gdzieś nad Finlandią, później nad Koreą Południową i tak pomiędzy kęsem sernika, a łykiem kawy sprawdzałam czas oraz miejsce, w którym "dzieci"  aktualnie się znajdują, takie te moje święta były... w trybie czuwania, ale też serdecznego wspierania ich:) 



Pozdrawiam cieplutko
         Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz