30.10.2023

Słodkie mumie na Halloween

 Witajcie♥︎♥︎♥︎
Ciastka mumie to świetna propozycja na halloweenowe co nieco. Ich wykonanie jest banalnie proste i niezwykle szybkie. Zajmuje pół godziny, a poradzi sobie z nim nawet kulinarny dyletant. 

Składniki

  • opakowanie ciasta francuskiego (u mnie XXL z Lidla)
  • małe jajko
  • nadzienie wg uznania - nutella, powidła, czekolada
  • oczy (u mnie tiktaki)

Przygotowanie
Ciasto rozwijamy i kroimy na prostokąty (u mnie wyszło 12 sztuk w rozmiarze mniej więcej 8x13cm) Połowę prostokątów (u mnie 6) smarujemy warstwą nadzienia pozostawiając przy krawędziach około centymetrowy margines. Pozostałe (6 sztuk) kroimy wzdłuż krótszego boku - każdy kawałek na 7 pasków. Brzegi spodów z nadzieniem smarujemy rozbełtanym jajkiem i przykrywamy paskami ciasta - w systemie - pierwszy od góry  równo wzdłuż krótszego boku, dwa następne na iks,  potem jeden prosto, dwa na iks i ostatni równo z dolnym brzegiem. Paski smarujemy rozbełtanym jajkiem. Ciastka pieczemy w piekarniku w temp 200° przez ok. 20 minut.  Studzimy na kratce,  osadzamy oczy w szczelinie z nadzieniem...a  na koniec możemy lekko oprószyć cukrem pudrem. Moje mumie miały różne nadzienia. Część miała w środku powidła śliwkowe, część czekoladę deserową. Czekoladę uprzednio roztopiłam w kąpieli wodnej, a następnie chwilę odczekałam, by trochę zgęstniała i nie rozlewała się na cieście... można użyć też nutelli.  


halloweenowe mumie

Mumie prezentują się dość oryginalnie i smakują wybornie.  Efekt "wow" gwarantowany,  przy naprawdę niewielkim nakładzie pracy. Polecam👻

ciastka mumie


Pozdrawiam cieplutko
         Ania

27.10.2023

Złota jesień


 Witajcie🍁🍁🍁
Jesień w górach potrafi zachwycić swoim naturalnym pięknem. Góry o tej porze roku mają swój niepowtarzalny klimat.  Barwne plamy roślinności rozmieszczone na zboczach  tworzą niezwykle urzekające  pejzaże.... pozostawiając w nas, obserwatorach niezatarte wrażenia...

Ostatni weekend miałam przyjemność spędzić w najdłuższej polskiej wsi, czyli Zawoi. Pogoda dopisała, a październikowe słoneczko zachęcało do pieszych wędrówek...  Zabieram Was zatem dzisiaj na wirtualną wycieczkę po malowniczym Beskidzie Żywieckim,  czarnym szlakiem udamy się w kierunku Kolistego Gronia. 

za


Piękna ta nasza "złota polska jesień" prawda? /w kontekście wyborów także✌️/
Pozdrawiam cieplutko
          Ania

13.10.2023

Październikowe atrakcje

 Witajcie♥︎♥︎♥︎
Październik to już jesień "na legalu" czasem jeszcze chuchnie ciepłem, ale już coraz słabiej i raczej przelotnie. Najwyższy czas przygotować dom na chłodne, długie wieczory. Swoje przygotowania zaczęłam od salonu, a dokładnie od sofy - umościłam tam przyjemny kącik  z barwnymi poduchami i mięciutkimi kocykami w zasięgu ręki... Kolory oraz wzory tkanin typowo jesienne... miło będzie zanurzyć się w tej przytulności z ulubioną książką i kubkiem gorącej herbaty.  Póki co działam jeszcze intensywnie na zewnątrz, październik  to u nas głównie winobranie, ale też inne, liczne prace ogrodowe. Nowościami w mojej aranżacji są sztruksowa dynia /Sinsay/ lniany obrus /Retro-bibelot/ i Solanum - zachwycająco piękna roślinka, którą dostałam w prezencie😍 

sztruksowa dynia

Październik to także urodziny mojego męża. Oczywiście takie święto nie mogło obejść się bez tortu dla jubilata. Chcąc nawiązać do jesiennych klimatów przygotowałam ciasto z orzechową nutką. Przepis na Tort Pistacjowy zaczerpnęłam z mojego ulubionego bloga MojeWypieki /tutaj/ Pastę pistacjową przyrządziłam samodzielnie z prażonych, niesolonych orzechów Alesto / orzechy obrałam, wrzuciłam do blendera, dodałam dwie łyżki oleju rzepakowego i zmieliłam na gładką masę/  Tort okazał się cukierniczym hitem chyba przez swoją wielowymiarowość smaku.  Pistacje, serek mascarpone, bita śmietana, czekoladowy biszkopt i maliny stworzyły dla podniebienia doskonałą kompozycję. Polecam😋

tort dla wagi


Pozdrawiam cieplutko
          Ania

8.10.2023

Moje podróże małe i duże... Bałtów

 Witajcie♥︎♥︎♥︎
Będąc w Ćmielowie nie sposób nie zahaczyć o Bałtów.  Miejscowości są od siebie oddalone o niespełna 20 km,  zatem dość sprawnie przemieściliśmy się z Ćmielowskiej Manufaktury do Juraparku...  Oba miejsca są bardzo atrakcyjne, choć tematycznie diametralnie różne. Tam kruchość porcelany, tu zwalistość i drapieżność prehistorycznych cielsk...  

Historia tego miejsca jest niezwykle ciekawa.  Ludowa legenda głosiła, że diabeł próbujący przeskoczyć dolinę rzeki Kamienna pozostawił swój odcisk stopy w skale. Ślad był jednak o tyle dziwny, że zachował się w skałach pochodzenia morskiego, a nie lądowego... To zaintrygowało naukowców oraz zachęciło do szerszych badań.  I tak z czasem Czarcia Stopka okazała się śladem allozaura, dużego drapieżnika, który wraz z innymi górnojurajskimi dinozaurami zamieszkiwał te tereny.
 Nic dziwnego zatem, że te prehistoryczne gady stały się wizytówką i wielką atrakcją Bałtowa. Jura Park to ogromny kompleks turystyczny oferujący wiele możliwości spędzenia czasu. Jest tu Zwierzyniec, Park Rozrywki, Kino Emocji 5D, Rollercoaster, Prehistoryczne Oceanarium, Ośrodek Jazdy Konnej, Wioska Czarownic czy Park Miniatur. Naprawdę jest w czym wybierać. My zdecydowaliśmy się zobaczyć Jurajskie Muzeum, Park Dinozaurów i Prehistoryczne Oceanarium.

Muzeum jest niezwykle bogate w eksponaty, oprócz modeli zawiera także wiele prawdziwych kości i skamieniałości dinozaurów zamieszkujących nie tylko ten rejon.  Wystawa "Powrót do przeszłości" przenosi odwiedzających w prehistoryczny czas i przedstawia niesłychanie bogaty obraz życia w różnych częściach świata oraz różnych erach.

To na zdjęciu poniżej choć wygląda i nazywa się, jak kwiat - jest morskim zwierzęciem. Liliowce żywiły się drobnymi organizmami - larwami, wymoczkami, okrzemkami... Jurajskie liliowce dochodziły nawet do 19 metrów długości. Przetrwały do współczesności, oczywiście ich ewolucja spowodowała, że teraz wyglądają zupełnie inaczej.
/ogrodnik nawet wśród dinozaurów wypatrzy kwiatka😂/

Park Dinozaurów to prawie kilometrowa ścieżka dydaktyczna podzielona na okresy geologiczne. Wzdłuż trasy ustawionych jest ok. 100 modeli dinozaurów naturalnej wielkości. Każdy gatunek opatrzony jest tablicą informacyjną z krótką charakterystyką zwierzęcia. Modele są niesamowicie realistyczne, za ich sprawą i przy odrobinie fantazji można przenieść się do prehistorycznych czasów.  Tym bardziej, że  park powstał w miejscu, gdzie była jurajską plaża, po której właśnie wędrowały dinozaury... To fantastyczne miejsce zwłaszcza dla dzieci, bo chyba każde dziecko na pewnym etapie swojego wzrostu miało fioła na punkcie dinozaurów:)



Prehistoryczne Oceanarium też robi wrażenie. Ja niestety,  przez swoją wadę wzroku nie mogłam w pełni cieszyć się obrazem w 3D. Ale i tak dałam się ponieść nastrojowi podwodnego świata... spacerując w półmroku po salkach kinowych wśród przejmujących dźwięków brzmiących, jakby naprawdę wydobywały się z głębin oceanu... Niesamowicie realny odbiór. 
Na terenie kompleksu jest też mnóstwo mniejszych i większych punktów gastronomicznych. My zdecydowaliśmy się na gościniec "Bałtowski Zapiecek" Restauracja okazała się świetnym wyborem. Pyszna kuchnia, pięknie zaaranżowane wnętrze i przemiła obsługa... polecam!


W drodze powrotnej musiałam jeszcze raz w myślach "przerobić" wszystkie wrażenia, jakich dostarczyła mi ta wycieczka. Oczywiście po głowie najbardziej tłukła mi się ćmielowska porcelana... spotkanie z nią ma swój dalszy ciąg,  ale o tym, to już w innym poście.

Pozdrawiam cieplutko
         Ania