Witajcie kochani♥︎
Październik to niewątpliwie najpiękniejszy miesiąc jesieni. Czas, kiedy drzewa zaczynają swój wielobarwny spektakl. Moja działka oparta jest o las, więc jej tło jesienią wygląda niczym pejzaż, który wyszedł spod pędzla najznamienitszego artysty. W samym ogrodzie oprócz skupiska smukłych brzóz niewiele mam drzewnych nasadzeń. Ale wśród tych nielicznych są prawdziwe jesienne gwiazdy - klon tatarski, tulipanowiec, miłorząb i ambrowiec. Ich liście poza posiadaniem nietypowych kształtów, jak u tulipanowca i miłorzębu mają także niesamowite zdolności wybarwiania się na cudne, głębokie odcienie żółci, czerwieni, a nawet fioletu. To jeszcze młode drzewka więc i efekt kolorystyczny póki co niewielki. Mam jednak nadzieję, że z biegiem lat efekt urośnie do potęgi "wow" Na rabatach o tej porze nie dzieje się już za wiele. Z kwitnących kwiatów zostały tylko te odporne na duże spadki temperatur - aksamitki, pojedyncze jeżówki, róże, ostróżki i oczywiście kosmosy. Kwiaty w skrzynkach to zupełnie inna bajka... jakby nie zdawały sobie sprawy, że czas powoli kończyć wegetację - kwitną w najlepsze i cały czas zawiązują pąki. Co roku mam z nimi ten sam dylemat, żal się ich pozbywać, bo to wciąż ozdoba ogrodu, więc czekam, aż natura sama pomoże dokonać im żywota. To następuje zwykle po pierwszych większych przymrozkach, więc czynność sprzątania skrzynek wykonuję już sinymi i zgrabiałymi z zimna rękami:)))
Ale czego nie robi się z miłości do ogrodu?
Lubię październik i choć to pracowity miesiąc w ogrodzie to przynosi też obietnicę spokoju, powoli wycisza... jak łagodna kołysanka przed snem. W tym roku przyniósł też dużo pogodnych dni, w tym jeden wyjątkowy z lazurowym, uśmiechniętym niebem:) To co widzicie na zdjęciach poniżej to nie przeróbka przy użyciu AI, ale prawdziwe zjawisko optyczne, potocznie zwane obróconą tęczą. W rzeczywistości to łuk okołozenitalny, który powstaje w wyniku załamania światła, ale nie w kroplach wody, jak to bywa w przypadku "normalnej" tęczy, lecz w kawałkach lodu. Piękne i rzadkie zjawisko... warto czasem zadrzeć głowę do góry! A skoro niebo potrafi się do nas uśmiechać, to my tym bardziej powinniśmy uśmiechać się do siebie nawzajem... i tego życzę wszystkim!!!
Pozdrawiam cieplutko
Ania


