20.03.2026

Kolory wiosny

 Witajcie♥︎
W miesiącu marcu moje pragnienie słońca i trawy jest tak silne, że instynktownie otaczam się kolorem żółtym i zielonym.  To są barwy, po które sięgam teraz często i chętnie...  tworzę żółto - zielone kompozycje, gdzie tylko się da:)

- w dekoracjach...
Żółte kwiaty to prosty sposób na wniesienie energii i słońca do wnętrz. Bukiet w takiej kolorystyce rozjaśni nawet najbardziej szary dzień.  Moja kompozycja bazi z żonkilami,  choć skromna i naturalistyczna przykuwa wzrok, głównie dzięki swojej barwie. 

Cebulki kwiatowe to jeden z moich ulubionych, sezonowych motywów dekoracyjnych.  Chętnie go wykorzystuję w wiosennych aranżacjach.  Bulwy w filiżance - choć ciężko w to uwierzyć - żywe nie są.  To atrapy wykonane w mistrzowski sposób, z dbałością o każdy, najmniejszy szczegół. Jeśli szukacie tego typu dodatków, to swoje kupiłam w Hausemania

- na talerzu...
Staram się, by był, jak najbardziej zielony. Zanim w ogródku urosną nowalijki,  w domu intensywnie uprawiam kiełki. Ich produkcja jest łatwa i szybka, a one same są bogatym źródłem witamin i minerałów. Wyhodowane kiełki dodaję praktycznie do wszystkich posiłków:)

- w ubiorze...
Mały akcent  z mojej wiosennej palety barw jest i tutaj, ale ukryty pod odzieniem wierzchnim.  To wełniany sweterek w jasnożółtym, rozmytym kolorze. Kiedyś nie do pomyślenia, że będę nosić się w żółtym, a dziś proszę... bardzo dobrze się w nim czuję☀️
Kurtka - Massimo Dutti (stara)
Sweter - Reserved (kolekcja jesień/zima 2025)
Spodnie - Mohito (kolekcja wiosna 2026)
Buty - Ryłko (stare)

Kochani, od jutra wiosna na legalu, ma to zagwarantowane w kalendarzu... życzę Wam,  zatem dużo słonka i kolorów...  całej gamy kolorów🌷🌷🌷


Pozdrawiam cieplutko
          Ania

1.03.2026

Wiosna w głowie

 ... i na razie głównie w głowie. Witajcie kochani♥︎
Choć temperatura powietrza wzrosła, a śnieg już praktycznie się stopił to natura wciąż pozostaje w zimowym letargu. Tu u mnie to zaledwie początek początku przedwiośnia. 


Trzeba naprawdę nisko pokłonić głowę, by dostrzec pierwsze malutkie symptomy przebudzenia życia płynącego z ziemi...

Natomiast w mojej głowie wiosna "buzuje" już od jakiegoś czasu.  Tęsknię i myślę o niej wręcz obsesyjnie. Na konkretne działania w ogrodzie jest jeszcze za wcześnie, więc póki co marzę, planuję i przygotowuję się do zielonego sezonu. Ciekawi mnie, jak tegoroczna, ciężka zima wpłynęła na kondycję moich roślin. Zwłaszcza jesiennych nasadzeń, a były one u mnie dość liczne.  Posadziłam kilka pięknych drzewek - tulipanowca, ambrowca, klon tatarski i miłorząb japoński.  Na razie to suche badyle, ale przed mrozami zabezpieczyłam je agrowłókniną i korą, więc mam nadzieję, że przetrwały bez uszczerbku.


Tegoroczna zima była niezwykle długa, mroźna i śnieżna. Miałam okazję spędzić  jej kawałek (dwa tygodnie) na polskim biegunie zimna... czyli w Suwałkach. Kiedy w Krakowie temperatura oscylowała w granicach minus 20 stopni, tam temperatura przy gruncie spadała do minus 30...  Mróz wbijał się "szpileczkami" w policzki, a w nosie zamarzała śluzówka:))) Przy tak siarczystym mrozie i słoneczku, powietrze skrzy się milionem drobinek, jakby ktoś z nieba sypał brokatem...  Pięknie to wygląda, ale funkcjonować w tak niskich temperaturach jest ciężko... i pomyśleć, że kiedyś takie zimy to był standard.
Na zdjęciach podwórko mojej mamy właśnie w takiej ekstremalnie mroźnej odsłonie...

To już ostatnie na moim blogu wzmianki i zdjęcia tegorocznej zimy. Od teraz czekam z otwartymi ramionami na wiosnę... jej kolory, ciepełko i ptasie koncerty🌷☀️🦆


Pozdrawiam cieplutko
         Ania